Sebastian Vettel jest przekonany, że jego pech w Formule 1 odejdzie w najbliższym czasie. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że młody kierowca Toro Rosso trzy z czterech dotychczasowych wyścigów kończył na pierwszym okrążeniu, a dwa z nich były spowodowane wypadkami, a jedno awarią silnika. Największą ilość kilometrów Niemiec przejechał podczas wyścigu w Malezji, ale tego wyścigu też nie ukończył z powodu awarii silnika. W rezultacie Sebastian Vettel nie ukończył żadnego wyścigu w tym sezonie.
Jednak braku szczęścia w sezonie 2008, Vettel jest przekonany, że nic więcej nie może zrobić, jak tylko dalej ciężko pracować. „Przeważnie nie wierzę w szczęście, a tylko ciężką pracę”, powiedział Vettel dla autosport.com. „Ciężko pracowałem w trakcie ostatnich czterech wyścigów i podczas całej zimy i jak do tej pory to się nie opłaciło. Domyślam się, że nadal musimy poczekać”.
Po kolizji z Adrianem Sutilem w Hiszpanii, która kosztowała Sebastiana Vettela wycofanie się z czwartego kolejnego wyścigu w tym sezonie, kierowca Toro Rosso nie był rozczarowany, ale był wściekły na zaistniałą sytuację. „Krzyknąłem duże przekleństwo do radia”, wyjaśnia. „Oczywiście byłem wkurzony. Nie rozczarowany, ale wkurzony! Ale co można zrobić?
Myślę, że głupotą było atakowanie Davida, ponieważ nie było miejsca. On (Sutil) wpadł na trawę i wówczas obróciło go. Sebastien (Bourdais), który jechał po zewnętrznej części toru miał szczęście, że nie został uderzony, ponieważ Adrian znalazł się po zewnętrznej.
Zdecydowałem się pojechać po wewnętrznej części i zacząłem hamować i skręcałem w prawo tak bardzo jak tylko mogłem, ale wówczas niestety Takuma (Sato) uderzył we mnie zwiększając moją prędkość i nie byłem wstanie nic zrobić. Nie obwiniajcie Sato, ponieważ on nie miał żadnej możliwości przeczytania sytuacji będąc z tyłu”.
Ale Vettel ma nadzieje, że nowy bolid Toro Rosso może mu pomóc w walce o wyższe pozycję w stawce, a zarazem problemy trapiące go na pierwszych okrążeniach powinny zniknąć. Jednak debiut STR3 pierwotnie zaplanowany na GP Turcji został przełożony na GP Monaco z powodu braku zapasowych części. Niemiec przyznaje, że sprawy prawdopodobnie nadal pozostaną dla niego ciężkie aż do czasu, gdy nowy bolid będzie gotowy.
„Ciężko będzie w Turcji bez nowego bolidu, ale musimy zrobić wszystko, co najlepiej możemy. Lubię tor w Istambule, ale sytuacja staje się coraz trudniejsza. To stawia nas w sytuacji, gdzie start z takich pozycji powoduje, że wyścig jest bardzo trudny. Częściowo nas się też powinno winić, ale kiedy startuje się z odległej pozycji, to trudno jest przetrwać przez pierwsze okrążenie”.
|