GP Japonii | Wyścig | Zwycięstwo Hamiltona w deszczowym wyścigu
Data: 30-09-2007
Kierowca McLarena, Lewis Hamilton wygrał czwarty wyścig w tym sezonie i umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji kierowców mając w dorobku już 107, co daje mu przewagę 12 punktów nad dwukrotnym mistrzem świata, Fernando Alonso. Hiszpan nie ukończył dzisiejszego wyścigu rozbijając się na dojeździe do zakrętu numer pięć. Tym samym szanse Alonso na wywalczenie trzeciego mistrza świata z rzędu są bardzo małe.
W całej historii mistrzostw świata Formuły 1 odbywających się od 1950 roku tylko dwóch kierowców wywalczyli trzy tytuły mistrza świata z rzędu – na początku lat 50-tych takiej sztuki dokonał Juan Manuel Fangio. Drugim kierowcą jest Michael Schumacher, który na początku XXI wieku całkowicie dominował jeżdżąc w zespole Ferrari.
Pierwsze podium w karierze wywalczył Heikki Kovalaine. To także było pierwsze podium w tym sezonie dla mistrzowskiego zespołu Renault. Wyraźnie z wyścigu na wyścig Fin spisuje się coraz lepiej i w pełni zasłużył na dzisiejszy wynik. Szanse na tytuł stracił Kimi Raikkonen. Kierowca Ferrari ma jeszcze iluzoryczne szanse na wywalczenie tytułu, ponieważ jego strata na 2 wyścigi przed końcem sezonu wynosi aż 17 punktów.
Dzisiejszy wyścig był dość nietypowy, ponieważ warunki pogodowe panujące na torze wymusiły start za samochodem bezpieczeństwa, gdzie kierowcy pokonali aż 18 okrążeń. Dopiero zdublowany Vitantonio Liuzzi mający powrócić na pozycję pokazał, że jest możliwość przeprowadzenia wyścigu uzyskując czas przejazdu z czasem 1 minuta 38 sekund. Wówczas do boksów zjechał samochód bezpieczeństwa, a kierowcy z lotnego startu ruszyli do prawdziwego ścigania.
Na dwóch pierwszych miejscach jechali kierowcy McLarena – prowadził Lewis Hamilton, a tuż za nim podążał Fernando Alonso. Bardzo dobrze wystartował Sebastian Vettel (Toro Rosso). Niemiec przebił się na trzecią pozycję i zaprezentował bardzo dobre tempo, a przede wszystkim pokazał, że w trudnych warunkach jest bardzo szybki. Z tyłu stawki musieli przebijać się kierowcy Ferrari, a było to spowodowane tym, że przed rozpoczęciem wyścigu założyli opony deszczowe, a nakaz był jazdy na oponach na mocny deszcz. Szef zespołu Ferrari, Jean Todt przyznał po wyścigu, że dane dotyczące opon, które należy zastosować na panujące warunki pogodowe doszły do zespołu z Maranello już po rozpoczęciu wyścigu.
Wygląda to na jakiś przypadek, ale biorąc pod uwagę zdarzenia, które miały miejsce później, to o przypadku raczej mowy już nie ma. Mam na myśli incydent do jakiego doszło pomiędzy Robertem Kubicą (BMW Sauber), a Lewisem Hamiltonem (McLaren). Wyraźnie szybszy Polak dostrzegł błąd Hamiltona i chcąc to wykorzystać zaatakował go po wewnętrznej stronie toru. Brytyjczyk chcąc obronić swoją pozycję, a zarazem naprawić błąd zaczął wracać na wewnętrzną, gdzie znajdował się już Kubica. W pewnym momencie doszło do kontaktu między oboma kierowcami. Incydent można zaliczyć do normalnej sytuacji na torze, choć to Hamilton uderzył w bolid Kubicy. W rezultacie obaj kierowcy wypadli z toru i zatrzymali się na asfaltowym poboczu.
Na szczęście dla obu kierowców mogli oni nadal kontynuować rywalizację. Jednak to co się stało kilka chwil później było czymś co można nazwać skandalem. Mianowicie na ekranie naszych telewizorów pojawił się komunikat, że incydent z udziałem bolidu numer 10 (Kubicy) jest poddany analizie. Pierwsze domysły padły na to, że prawdopodobnie chodzi o przekroczenie prędkości w boksach, gdyż okrążenie wcześniej Polak był na planowym postoju w alei serwisowej. Okazało się, że kara nałożona została za kolizję z Lewisem Hamiltonem. Decyzja sędziów była kuriozalna i w ogóle oderwana od rzeczywistości, ale cóż taki był werdykt i Robert musiał pojawić się raz jeszcze w alei serwisowej i przejechać przez nią z prędkością 80 km/h. Po wyjeździe z boksów kierowca BMW Sauber spadł na dalsze miejsca i kolejny raz zmuszony został do odrabiania utraconych pozycji.
Prawdziwą sensacja wyścigu była postawa kierowcy Toro Rosso, Sebastiana Vettela. Niemiec miał bardzo udany wyścig, a nawet przez pewien czas znajdował się na prowadzeniu. Wszystko szło bardzo dobrze i najwięksi optymiści nawet mogli widzieć go jako zwycięzcę dzisiejszego wyścigu. Szczęście sprzyjało do czasu. Podczas neutralizacji doszło do czegoś, czego się nie da wyjaśnić. Vettel zagapił się na Hamiltona i nie zauważył znajdującego się przed nim i jadącego na drugiej pozycji Marka Webbera (Red Bull). Doszło do kolizji zawinionej przez kierowcę Toro Rosso. W rezultacie Webber nie był wstanie dojechać do boksów, a Vettel dotarł do boksów z uszkodzonym zawieszeniem, co także oznaczało wyeliminowanie go z wyścigu. Obaj kierowcy stracili niemal pewne szanse na podium.
Na ostatnim okrążeniu fantastyczny pojedynek stoczyli ze sobą Felipe Massa i Robert Kubica. Jadący na siódmej pozycji Brazylijczyk zaatakował Roberta Kubicę, ale ten nie pozostawał dłużny i raz bronił pozycję, a drugim razem ją tracił. Ostatecznie na wyjeździe na prostą start-metę Massa pojechał za szeroko i wypadł na asfaltowe pobocze, gdzie złapał przyczepności i na mecie był przed Polakiem. Był to wspaniały pojedynek, który był wisienką na torcie dzisiejszego wyścigu.
Niby z końcem wyścigu powinny kończyć się emocje, ale trudno o spokój po decyzji sędziów która prawdopodobnie kosztowała Kubicę podium. Jednak tu nie chodzi tylko o Kubicę, a o coś całokształt zachowania się sędziów i FIA. To już nie jest pierwszy raz w tym sezonie, gdy Hamilton otrzymuje wsparcie od sędziów, którzy są najwyraźniej ślepi. Po wyścigu Robert był najwyraźniej zdenerwowany nałożoną na niego karą i trudno mu się dziwić.
Na ósmym miejscu wyścig zakończył Vitantonio Liuzzi i tym samym zdobył pierwszy punkt dla zespołu Toro Rosso. Tyle, że zespół i sam kierowca niedługo cieszyli się z pierwszego punktu zdobytego w tym sezonie. Po wyścigu nastąpiły wydarzenia, które zmieniły kształt klasyfikacji końcowej. Do czasu Liuzziego doliczono 25 sekund kary za „wyprzedzanie przy żółtej fladze”. Akurat to dla sędziów było widoczne i jak zwykle jednoznaczne. Z powodu nałożenia kary na Liuzziego spadł on na dziewiątą pozycję i punkt został odebrany. Ten jeden cenny punkt zdobył Adrian Sutil i zespół Spyker. Kolejna sensacja dzisiejszego wyścigu.
Karę otrzymał także Sebastian Vettel. W jego przypadku kara jest przeniesiona na GP Chin, gdzie zostanie karnie cofnięty o 10 pozycji na starcie wyścigu. O dziwo kara została nałożona za incydent z Markiem Webberem, a przecież Vettel także wcześniej uderzył w bolid Alonso. Cóż można odnieść wrażenie, że sędziowie rozdając kary na lewo i prawo chcieli zatuszować karę nałożoną na Roberta Kubicę.
Osobiście czuje niesmak z powodu pracy sędziów dzisiejszych zawodów. Dzisiejszy wyścig dobitnie pokazał, że w tym sezonie są równi i równiejsi w Formule 1. Hamilton jest traktowany tak, jakby był całkowicie nietykalny i nie ma możliwości pokonania go, ponieważ w jeżeli będzie coś nie tak, to winny zawsze będzie inny kierowca, ale nigdy Hamilton.