GP Francji | Wyścig | Dublet Ferrari, Kubica czwarty!
Data: 02-07-2007
Fin, Kimi Raikkonen odniósł drugie zwycięstwo w tym sezonie okazując się nieznacznie szybszym od swojego kolegi z zespołu, Felipe Massy. Raikkonen zdołał wyprzedzić Massę podczas drugiej serii postojów w boksach obejmując prowadzenie w wyścigu. Na ostatnim stopniu podium stanął aktualny lider klasyfikacji generalnej kierowców, Lewis Hamilton. Brytyjczyk dotarł do mety z ponad 30 sekundową stratą do obu kierowców Ferrari.

Bardzo dobrze zaprezentował się Robert Kubica. Polak po powrocie do kokpitu BMW Sauber F1.07 po wypadku w Kanadzie wywalczył czwartą pozycję w kwalifikacjach i na niej dojechał do mety. Nick Heidfeld startujący z siódmej pozycji zdołał przyjechać do mety na piątej pozycji.

Giancarlo Fisichella w ostatnim wyścigu na torze Magny Cours zdołał dojechać do mety na szóstej pozycji. Jest to pewnego rodzaju sukces dla Włocha, ponieważ w ostatnich fragmentach wyścigu musiał bardzo twardo bronić swojej pozycji, którą chciał zyskać jadący na siódmej pozycji Fernando Alonso (McLaren). Ostatecznie Hiszpan zakończył wyścig na siódmej pozycji.

Ostatnie punktowane miejsce zajął Jenson Button (Honda). Dopiero w ósmej rundzie tegorocznego sezonu japońskiemu zespołowi udało się wywalczyć pierwszy punkt. Mimo wszystko Honda ma bardzo rozczarowujący sezon i ich bolid spisuje się poniżej oczekiwań.

Sam wyścig był bardzo emocjonujący - głównie za sprawą Fernando Alonso, który startując z odległej dziesiątej pozycji dosłownie szalał na torze aby odzyskać kilka pozycji. W pierwszej fazie wyścigu toczył zaciętą walkę z Nickiem Heidfeldem, a po pierwszej serii postojów w boksach musiał walczyć z Giancarlo Fisichella w środkowej fazie wyścigu, ale tym razem Hiszpan wyszedł górą z tego pojedynku. Później Alonso popisał się efektownym manewrem wyprzedzania na szybkiej szykanie Imola, gdzie udanie zaatakował Nicka Heidfelda.

Po drugiej serii postojów w boksach Alonso ponownie znalazł się za Fisichellą i Heidfeldem. Tego pierwszego starał się jeszcze atakować, ale tym razem Włoch się obronił, a Alonso musiał zadowolić się siódmą pozycją.

Równie pasjonującą walkę stoczyli ze sobą Lewis Hamilton i Robert Kubica. Brytyjczyk wyjechał z boksów na równi z Polakiem, który zdołał go wyprzedzić, ale już na dojeździe do nawrotu Adelaide, Kubica nie był wstanie się obronić przed atakiem Brytyjczyka. Jednak w tym przypadku górę wziął rozsądek kierowcy BMW Sauber, ponieważ wolał odpuścić niż zaryzykować niepotrzebną kolizję ze swoim dobrym kolegą z niższych serii wyścigowych.

Największym przegranym tego wyścigu jest Felipe Massa. Brazylijczyk wystartował z pierwszej pozycji, ale po drugiej serii postojów w boksach stracił swoją pozycję na rzecz swojego kolegi z zespołu, Kimiego Raikkonena. Brazylijczyk po swoim wyjeździe z boksów po drugim postoju wpadł w tłok na torze. Ten moment wykorzystał Raikkonen, który mając przed sobą pusty tor i pokonał trzy szybkie okrążenia i także pojawił się o swoich mechaników na planowaną zmianę kół i tankowanie. To był kluczowy moment wyścigu, ponieważ Raikkonen wyjechał z przewagą około 3.0 sekund do Felipe Massy. Mimo wszystko dla zespołu Ferrari jest to duży sukces, ponieważ jest to pierwszy dublet w tym sezonie dla zespołu z Maranello. Jednocześnie przy słabszej postawie McLarena, Ferrari odrobiło aż 10 punktów do swoich konkurentów z Woking.

Jedynym kierowcą z czołówki, który zdecydował się na jazdę na trzy postoje w boksach był Lewis Hamilton, ale pomimo tego Brytyjczyk nie zdołał zakończyć wyżej wyścigu niż na trzeciej pozycji. Po wyścigu w Magny Cours, Lewis Hamilton umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej kierowców mając już 14 punktów przewagi nad drugim w tabeli, Fernando Alonso. Po za tym, w ośmiu dotychczasowych wyścigach Brytyjczyk stał aż osiem razy na podium. Jeżeli można byłoby powiedzieć o wynikach Hamiltona, to jest to jeden z najgorszych wyników w tym sezonie kierowcy McLarena. Tylko raz stał na trzecim stopniu podium – po wyścigu w Australii, a teraz stanął po raz drugi.

Wyścigu do udanych nie zaliczą: Anthony Davidson (Super Aguri) i Vitantonio Liuzzi (Toro Rosso). Brytyjczyk spowodował kolizję w pierwszym zakręcie, a co w konsekwencji wyeliminowało kierowcę Toro Rosso z dalszej walki. Davidson dojechał do boksów, ale miał zbyt wielkie uszkodzenia, aby kontynuować jazdę.

Kolejnymi pechowcem był Jarno Trulli (Toyota). Włoch spowodował kolizję na pierwszym okrążeniu na dojeździe do nawrotu Adelaide w wyniku czego także musiał się wycofać z wyścigu.

Do kuriozalnej i bardzo niebezpiecznej sytuacji doszło w boksach na 41 okrążeniu wyścigu. Kierowca zespołu Spyker, Christijan Albers ruszył z boksu zbyt wcześnie i wyrwał wąż z maszyny tankującej. Co prawda Holender wyjechał z boksów, ale tuż za nimi zatrzymał się i zakończył wyścig.

Ostatnim pechowcem był Scott Speed (Toro Rosso), który z powodu problemów technicznych musiał wycofać się z wyścigu.

Teraz czeka nas krótka przerwa, bo już w ten piątek rozpocznie się dziewiąta tegoroczna runda mistrzostw świata. Tym razem cały cyrk F1 przenosi się na tor Silverstone, gdzie rozegrane zostanie Grand Prix Wielkiej Brytanii.
Źródło: Autor: Andrzej Śliwiński