GP Monaco | Wyścig | Drugi dublet McLarena w sezonie
Data: 27-05-2007
Startujący z pole position Fernando Alonso odniósł drugie zwycięstwo w tym sezonie, a także drugie z rzędu na ulicznym torze w Monte Carlo. Dzięki tej wygranej Alonso powrócił na prowadzenie w klasyfikacji generalnej kierowców, które dzieli z Lewisem Hamiltonem. Brytyjczyk ukończył wyścig na drugiej pozycji i jest to dla niego piąte podium w pięciu startach w tym sezonie. Ostatnie miejsce na podium zajął kierowca Ferrari, Felipe Massa. Brazylijczyk był jedynym kierowcą, którego nie zdublował Fernando Alonso.
Wyścig na krętych i ciasnych ulicach Monte Carlo okazał się jednym z najnudniejszych w ostatnich latach. Jedyne emocje były związane ze startem, a później dosłownie nic się nie działo – nie było żadnych prób wyprzedzania, a kierowcy jedynie zmieniali swoje pozycje dzięki swoim strategiom opracowanym na ten wyścig. Oczywiście można powiedzieć, że w Monaco jest trudno wyprzedzać, ale choćby wyścig z ubiegłego roku pokazał, że na tym torze może być ciekawie.
Nas na pewno cieszy dobra postawa Roberta Kubicy (BMW Sauber). Polak po starcie stracił swoją ósmą pozycję na rzecz Rubensa Barrichello (Honda) i przez ponad 30 okrążeń musiał jechać wolniejszym tempem Brazylijczyka. Dopiero po zjeździe Barrichello do boksów na pit-stop, Kubica zaczął jechać szybciej i średnio odrabiał sekundę na okrążeniu do Giancarlo Fisichelli.
W tym czasie na czele dwaj kierowcy McLarena odjeżdżali reszcie kierowców i dość niespodziewanie tempa im nie był wstanie dotrzymać Felipe Massa, który regularnie tracił po 0.5 sekundy na okrążeniu. Kierowca Ferrari miał natomiast przewagę ponad 20 sekund do jadącego na czwartej pozycji Giancarlo Fisichelli (Renault). Pierwsza czwórka zdecydowała się na strategię dwóch pit-stopów. Jako pierwszy do boksów zjechał lider wyścigu, Fernando Alonso, a za nim na tym samym okrążeniu do boksów zjechał Felipe Massa. Liderem został naturalnie Lewis Hamilton.
Dwaj kierowcy BMW Sauber mieli strategię jednego postoju w boksach. Jako pierwszy, czego można było się spodziewać do boksów zjechał Nick Heidfeld. Niemiec na pierwszą część wyścigu założył super miękką mieszankę opon. W boksie założono Heidfeldowi twardszą mieszankę opon na której miał dojechać już do mety. Na swój jedyny pit-stop Robert Kubica zjechał na 45 okrążeniu. W jego bolidzie założona została miękka mieszanka opon i jedyną niewiadomą było, czy te opony wytrzymają do końca wyścigu. Po wyjeździe z boksów Kubica utrzymał piątą pozycję mając około 2 sekund przewagi nad Nickiem Heidfeldem.
Po serii pit-stopów wyklarowały się pozycję kierowców. Na czele niezagrożeni podążali dwaj kierowcy McLarena, Fernando Alonso był liderem, a Lewis Hamilton jechał niemal tuż za Hiszpanem ze stratą wahającą się od 2-3 sekund. Ze znacznie większą stratą do Hamiltona podążał Felipe Massa, który już tracił ponad 50 sekund. Pozycja Brazylijczyka była także niezagrożona, gdyż miał przewagę nad jadącym na czwartej pozycji Giancarlo Fisichellą (Renault) ponad 15 sekund. Fisichella natomiast miał dość sporą przewagę nad jadącym na piątej pozycji Robertem Kubicą. Na szóstej pozycji jechał Nick Heidfeld. Różnica między dwoma kierowcami BMW Sauber wynosiła około 5 sekund. Na ostatnich dwóch punktowanych miejscach jechali Alexander Wurz (Williams), który musiał do końca wyścigu uważać na jadącego na ósmej pozycji Kimiego Raikkonena (Ferrari).
Na takich pozycjach kierowcy dotarli już do mety. Wyścigu nie ukończyło tylko czterech kierowców, na torze ani razu nie pojawił się samochód bezpieczeństwa. Wyścig ten raczej nie zostanie zapamiętany w historii od strony widowiskowości, a jeżeli ktoś będzie go pamiętał, to raczej jako najnudniejszy wyścig ostatnich lat. Teraz czeka nas dwutygodniowa przerwa, po której Formuła 1 przeniesie się do Ameryki Północnej, gdzie odbędą się dwa wyścigi w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. F1 ponownie zobaczymy w Europie 1 lipca, gdy odbędzie się Grand Prix Francji na torze Magny-Cours.