GP Bahrajnu | Wyścig | Alonso wygrywa na inauguracje sezonu 2006
Data: 12-03-2006
Po fantastycznym inauguracyjnym wyścigu w Bahrajnie, swoje pierwsze zwycięstwo w tym sezonie odniósł broniący tytułu mistrzowskiego Fernando Alonso, który nieznacznie wgrał z byłym już mistrzem świata Michaelem Schumachera. W pierwszej fazie wyścigu Schumacher starał się uciekać Hiszpanowi, jednak do rozstrzygnięcia doszło na postojach, na których to lepszy okazał się zespół Renault. Trzecie miejsce na podium zajął Fin, Kimi Raikkonen, który startował do wyścigu z ostatniej pozycji, po tym jak w jego bolidzie zawiodło tylne zawieszenie w pierwszym bloku kwalifikacyjnym.

Start do wyścigu przebiegał bez żadnych incydentów. Oba bolidy Ferrari wystartowały bardzo dobrze. Michael Schumacher zdołał obronić pierwszą pozycję, a Felipe Massa skupił się na blokowaniu Fernando Alonso, oraz utrzymaniu swojej dobrej pozycji startowej. Połowicznie się to udało, ponieważ Schumacher dojechał do pierwszego zakrętu na pierwszej pozycji, ale atak Alonso, na Brazylijczyka powiódł się i to on wysforował się na drugą pozycję i ruszył w pogoń za Niemcem.

Kolejny zły start zanotował kierowca Hondy, Jenson Button, który spadł o dwie pozycje w dół klasyfikacji. Pierwszy start i pierwsza wymiana spojlera spotkała już na pierwszym okrążeniu debiutującego w Formule 1 Nico Rosberga, który reprezentuje w tym sezonie barwy zespołu Williams F1 Team. Pierwsze okrążenia przyniosły nam bratobójczą walkę dwóch kierowców Hondy, Jensona Buttona, oraz Rubensa Barrichello. Walka trwała kilka zakrętów i była niezwykle emocjonująca. Na pewien czas uspokoiło się na torze, do czasu gdy Felipe Massa nie zaczął dochodzić do Fernando Alonso. W pewnym momencie Brazylijczyk popełnił błąd na pierwszym zakręcie i zblokował koła prawie taranując Fernando Alonso. Ta sytuacja kosztowała Massę utratę pozycji, oraz przedwczesny zjazd do boksu na tankowanie i wymianę opon. Nieszczęściem dla Massy okazał się jego pierwszy pit-stop w zespole Ferrari, ponieważ mechanicy mieli problemy z wymianą kół. W rezultacie postój Massy trwał prawie 50 sekund. To kosztowało go utratę wielu pozycji i czasu.

Skutecznym atakiem na 10 okrążeniu popisał się naciskający od paru okrążeń Jenson Button, na Juana Pablo Montoyie. Wszystko to miało miejsce na pierwszym zakręcie toru i było bardzo efektowne.

W tym samym czasie trwała zacięta walka o ułamki sekund pomiędzy Fernando Alonso, a liderem wyścigu Michaelem Schumacherem. Niemiec zjechał do boksów już na 15 okrążeniu, co by potwierdzało, że bardzo mało zatankował do swojego bolidu paliwa przed kwalifikacjami. Na pozycje lidera w tym momencie awansował Fernando Alonso, ale nie długo się cieszył prowadzeniem, bo zaledwie 4 okrążenia później i on zjechał do boksów. Na prowadzenie powrócił Michael Schumacher bez większych problemów. W tym samym czasie z tyłu walczył o jak najlepszą pozycję Kimi Raikkonen i skutecznie odrabiał straty, jakie miał już na starcie do wyścigu. Fin zdecydował się na jeden postój, na który zjechał do boksów dopiero na 30 okrążeniu. W miedzy czasie z wyścigu odpadł Jacques Villeneuve, któremu zapalił się silnik w bolidzie.

Pomiędzy okrążeniami 36-39 doszło do sporej nerwówki w zespołach Ferrari i Renault, ponieważ do boksów na swój drugi i zarazem ostatni postój zjechał lider wyścigu Michael Schymacher, wówczas prowadzenie w wyścigu objął Fernando Alonso, który miał problemy z wyprzedzeniem dublowanych kierowców. Mimo to Hiszpan nie stracił cennych ułamków sekund, a gdy zjechał do boksu na 39 okrążeniu zdołał wyjechać tuż obok Schumachera. Więcej szczęścia w bezpośredniej walce i to on objął prowadzenie w wyścigu. Michael Schumacher jeszcze do końca wyścigu starał się naciskać na Hiszpana, jednak jego Ferrari 248 F1 nie było wstanie skutecznie zaatakować aktualnego mistrza świata.

Na duże słowa uznania należy debiut Nico Rosbega, który po kłopotach na pierwszym okrążeniu. Wymianie nosa w swoim bolidzie Williamsie FW28 spadł na dalekie miejsca, zaczął atakować i awansować w klasyfikacji. Ostatecznie Rosberg w debiucie zdobył dwa punkty, za siódme miejsce, tuż za partnerem z zespołu Williams, Markiem Weberem.

Pechowcem wyścigu okazał się Giancarlo Fisichella. W jego bolidzie Renault R26 awarii uległa hydraulika, która wyeliminowała go z walki o czołowe pozycję na mecie trzeciego w historii Grand Prix Bahrajnu. Po za Fisichella, fatalny wyścig zanotowała stajnia Toyoty, której kierowcy zakończyli wyścig na dalekich pozycjach. Nie tego spodziewano się po Toyocie zwłaszcza po poprzednim sezonie.
Źródło: Autor: Andrzej Śliwiński