GP Malezji | Wyścig | Dublet McLarena, Kubica daleko
Data: 08-04-2007
Hiszpan, Fernando Alonso reprezentujący stajnie zespołu Vodafone McLaren Mercedes odniósł swoje 16 zwycięstwo w karierze, a zarazem pierwsze od czasu przejścia do McLarena. Tym samym Fernando Alonso objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej tego rocznych mistrzostw świata wyprzedzając dotychczasowego lidera, Kimiego Raikkonena (Ferrari) o dwa punkty. W zespole z Woking czekano na zwycięstwo przeszło rok czasu. Zwycięstwo McLarena okraszone zostało jeszcze drugim miejscem dzięki ich drugiemu kierowcy, Lewisowi Hamiltonowi. Brytyjczyk w swoich dwóch wyścigach w tym roku, aż dwukrotnie stawał na podium, co jest fantastycznym rezultatem biorąc pod uwagę, że jest on debiutantem.
Dopiero na trzeciej pozycji do mety przyjechał Kimi Raikkonen. Choć Fin w ostatnich fragmentach wyścigu był wyraźnie szybszy od Lewisa Hamiltona odrabiając do niego średnio 0.5 sekundy na okrążeniu, to nie zdołał go wyprzedzić i finiszował tuż za nim i stanął na najniższym stopniu podium. Startujący z pierwszego pola startowego Felipe Massa utracił swoją pozycję po starcię na rzecz dwóch kierowców McLarena. Co prawda przez kilka następnych okrążeń starał się atakować jadącego na drugiej pozycji Lewisa Hamiltona, ale już na szóstym okrążeniu popełnił fatalny w skutkach błąd, który kosztował go spadek na piątą pozycję za jadącego przed nim Nicka Heidfelda, a przed Roberta Kubicę. Brazylijczyk nie zdołał już odrobić strat i ostatecznie ukończył wyścig na piątej pozycji.
W zespole z Maranello będą chcieli zapomnieć o tym wyścigu jak najszybciej, gdyż spodziewano się znacznie więcej po nim. Dość niepokojący musi być fakt, że kierowcy Ferrari byli przez większą cześć wyścigu wolniejsi od kierowców McLarena. Dopiero po drugich postojach obaj kierowcy zwiększyli swoje tempo, gdy ich bolidy zostały wyposażone w twardą mieszankę opon.
W dość spokojny sposób Nick Heidfeld (BMW Sauber) dowiózł do mety czwartą pozycję, za którą otrzymał kolejne pięć punktów do klasyfikacji generalnej kierowców i obecnie zajmuje czwartą pozycję. Znacznie mniej szczęścia miał Robert Kubica, gdyż prawdopodobnie z przyczyn technicznych Polak nie mógł jechać wysokim tempem. Już na 11 okrążeniu Kubica zjechał do boksów na wymianę opon i dotankowanie, ale wydaje się, że to nie był planowy pit-stop. W środkowej fazie wyścigu z powodu błędu polskiego kierowcy, lub też niewielkich problemów technicznych z jego BMW Sauber F1.07 wykręcił spina lądując na żwirowym poboczu. Na szczęście Robert się w nim nie zakopał, ale poniósł kolejne straty czasu. Ostatecznie Kubica zakończył wyścig na ostatniej osiemnastej pozycji.
W zespole Renault może panować swego rodzaju zadowolenie, gdyż obaj kierowcy zdołali przywieść do mety punkty. Giancarlo Fisichella ukończył wyścig na szóstej pozycji zdobywając za nią trzy punkty, a Heikki Kovalainen zdołał wywalczyć jeden punkt za ósmą pozycję. Jednak patrząc na aspirację francuskiego zespołu, który w ostatnich dwóch sezonach dysponował najlepszym bolidem dając Renault dwa tytuły mistrza świata konstruktorów. Prawdopodobnie wprowadzenie wersji „B” przed Grand Prix Hiszpanii ma rozwiązać dotychczasowe problemy, ale raczej nie zanosi się na drastyczną zwyżkę formy. Heikki Kovalainen, który miał być rewelacją tego sezonu zdecydowanie zawodzi. Jedynie Giancarlo Fisichella jeździ w miarę regularnie i dostarcza punkty zespołowi. Określając występ zespołu Renault w Malezji można powiedzieć, że po prostu przejechali wyścig, gdyż żadnych rewelacji w ich wykonaniu nie można było dostrzec.
Na dwóch biegunach znaleźli się obaj kierowcy Toyoty. Jarno Trulli zdołał wywalczyć dwa punkty za dojechanie na siódmej pozycji, ale Ralf Schumacher rozczarował kończąc wyścig na piętnastym miejscu. Po wywalczeniu jednego punktu w Australii zespół wyjechał z Malezji z dorobkiem dwóch dodatkowych punktów. Założeniem zespołu przed wyścigiem był finisz dwóch kierowców w pierwszej dziesiątce i zdobycie punktów. To pierwsze założenie nie zostało zrealizowane, ale mimo wszystko patrząc na obecną dyspozycję japońskiego zespołu, to dwa punkty są dobrym rezultatem.
Tuż za strefą punktową na dziewiątej pozycji wyścig ukończył, Alexander Wurz. Austriak, który startował z końca stawki, a dokładnie z 19 pozycji musiał od samego początku przebijać się na początek stawki. Pogoń może nie była jakaś imponująca, ale Wurz zdołał awansować o 10 pozycji. Zdecydowanie mniej szczęścia miał Nico Rosberg, który jechał przez większą część wyścigu na szóstej pozycji, za którą była realna szansa zdobyć kolejne trzy punkty w tym sezonie. Jednak awaria silnika Toyoty w jego bolidzie spowodowała przekreślenie szans na kolejny dobry występ. Tym niemniej zespół Williamsa pozostawił dobre wrażenie po wyścigu w Malezji. Najwyraźniej Williams powoli wychodzi z dołka w jaki w padł w minionym sezonie.
Kolejny przeciętny wyścig zaliczył zespół Red Bull. Mark Webber ukończył wyścig dopiero na dziesiątej pozycji. Jednak David Coulthard przedwcześnie wycofał się z wyścigu. W Austriackim zespole jest sporo pracy do wykonania, i samo zatrudnienie świetnego konstruktora Adriana Neway’a nie wystarczy, aby odnosić sukcesy.
Trochę lepiej niż w Australii spisał się zespół Hondy. Po tym, jak przed kwalifikacjami awarii uległ bolid Rubensa Barrichello, a w kwalifikacjach pojechał zapasowym, za co otrzymał karę, gdyż użył nowego silnika w sobotę musiał startować z boksów. Nie było większego problemu, aby Brazylijczyk przebijał się przez wolniejszych kierowców, a jedyną poważną walkę stoczył ze swoim kolegą z zespołu Jensonem Buttonem. Na razie tylko na tyle stać japoński zespół i jest to chyba największe rozczarowanie tego sezonu. Nie należy się spodziewać poprawy w kolejnym wyścigu, który odbędzie się w Bahrajnie w nadchodzącą niedzielę. Może Honda dopiero po powrocie do Europy zacznie lepiej się spisywać, chociaż o tym przekonamy się za jakiś czas.
Ponownie dobrze spisali się obaj kierowcy Super Aguri. Co prawda zespół jeszcze nie zdobył punktów, ale jest wyraźna poprawa osiągów w porównaniu do ubiegłorocznych rezultatów, gdzie kierowcy tego zespołu zajmowali ostatnie miejsca. Takuma Sato ukończył wyścig na trzynastej pozycji, a Anthony Davidson przeciął linię mety na szesnastym miejscu.
Fatalnie spisał się zespół Spykera. Już na pierwszym okrążeniu z wyścigiem pożegnał się Adrian Sutil, a kilka okrążeń później z powodu awarii silnika odpadł Christijan Albers. Można stwierdzić, ze holenderski zespół przejął pałeczkę od Super Aguri dzierżąc miano najsłabszego zespołu w stawce zespołów w tym sezonie. Co prawda zespół zapowiadał jeszcze przed sezonem, że dopiero w drugiej połowie sezonu będą mieli konkurencyjny pakiet, ale patrząc na dotychczasowe rezultaty można w to bardzo wątpić.
Oceniając dzisiejszy wyścig można powiedzieć, że był ciekawy, choć z momentami przestojów, w których całkowicie nic się nie działo na torze. Bardzo dużo się działo po starcie, gdy Felipe Massa w bardzo agresywny sposób atakował jadącego na drugiej pozycji Lewisa Hamiltona. Teraz czeka nas tygodniowa przerwa do następnego wyścigu, który odbędzie się w Bahrajnie. Być może w Bahrajnie lepszy wyścig będzie miał Robert Kubica.