GP Australii | Wyścig | Zwycięstwo Raikkonena, pech Kubicy
Data: 18-03-2007
W pierwszym wyścigu sezonu 2007 zwycięstwo wywalczył debiutujący za kierownicą Ferrari, Kimi Raikkonen. Fin po starcie zdołał obronić swoją pierwszą pozycję startową i pewny sposób wygrał swój dziesiąty wyścig w karierze, zarazem odnosząc pierwsze zwycięstwo na torze Albert Park. Drugie i trzecie miejsce na podium przypadło dwójce kierowców McLarena. Dość szczęśliwie na drugiej pozycji zdołał ukończyć wyścig aktualny mistrz świata Fernando Alonso, który po drugiej serii pit-stopów zdołał wyprzedzić swojego kolegę z zespołu Lewisa Hamiltona. Mimo wszystko w debiutanckim wyścigu Brytyjczyk spisał się rewelacyjnie obejmując dwukrotnie prowadzenie, gdy do boksów zjeżdżał prowadzący w wyścigu Kimi Raikkonen. Hamilton ostateczni przekroczył linię mety na trzeciej pozycji stając na najniższym stopniu podium.

Pech dopadł Roberta Kubicę. Na 22 okrążenia przed metą Polak zjechał do boksów z powodu awarii jego skrzyni biegów. W momencie, gdy jego BMW Sauber F1.07 zdefektował Kubica znajdował się na bardzo dobrej czwartej pozycji. Niemal pewne punkty wywalczone w siódmym starcie Krakowianina w F1 zaprzepaściła skrzynia biegów. Jednak postawa Kubicy w trakcie całego wyścigu była bardzo dobra, a zarazem pokazał, że może jechać niemal tak szybko jak kierowcy czołowych zespołów. Miejmy nadzieję, że w trakcie następnego weekendu Grand Prix, który odbędzie się za trzy tygodnie w Malezji problemy z bolidem zostaną rozwiązane.

Start do wyścigu obył się bez kolizji. Kimi Raikkonen zdołał obronić swoją pierwszą pozycję, ale dość niespodziewanie Fernando Alonso został wyprzedzony na wejściu w pierwszy zakręt zarówno przez Nicka Heidfelda, który startując z trzeciej pozycji zdołał się przesunąć na pozycję drugą, a także Lewisa Hamiltona. Brytyjczyk z czwartej pozycji przesunął się na trzecią pozycję zostawiając za plecami dwukrotnego mistrza świata. Dobrym startem popisał się także Robert Kubica, ale nie zdołał zyskać pozycji na dojeździe do zakrętu.

Startujący z ostatniej pozycji Felipe Massa, po tym jak w jego bolidzie wymieniono silnik od samego początku zabrał się do odrabiania strat. Już po jednym okrążeniu zdołał się przebić z 22 na 18 pozycję. Przypuszczać można było, że Brazylijczyk startuje z dość sporą ilością paliwa i będzie starał się maksymalnie opóźnić swój pierwszy pit-stop.

Na czele stawki Kimi Raikkonen narzucił bardzo wysokie tempo odjeżdżając Nickowi Heidfeldowi i reszcie stawki regularnie o sekundę na każdym okrążeniu. Na 10 okrążeniu z wyścigiem pożegnał się pierwszy pechowiec w sezonie. Na dojeździe do zakrętu trzeciego Christijan Albers wypadł z toru rozbijając swój bolid. Dobra postawa Nicka Heidfelda w kwalifikacjach szybko znalazła odzwierciedlenie w strategii. Niemiec jako pierwszy zjechał do boksów już na 14 okrążeniu. Po dotankowaniu i zmianie opon kierowca BMW Sauber wrócił na tor na piątej pozycji. W tym momencie Robert Kubica zdołał awansować na czwartą pozycję.

Na 19 okrążeniu pierwszy raz do boksów zjechał lider wyścigu, Kimi Raikkonen. Jego postój przebiegł bez problemów i Fin zdołał wrócić na tor za dwójką kierowców McLarena. Prowadzenie w wyścigu po raz pierwszy objął Lewis Hamilton jadąc z przewagą około 2 sekund nad znajdującym się na drugiej pozycji, Fernando Alonso.

Jak można było się spodziewać, Robert Kubica miał znacznie więcej paliwa w swoim bolidzie, niż Nick Heidfeld. To się potwierdziło w praktyce, gdyż na 21 okrążeniu, czyli 7 okrążeń później na swój pierwszy pit-stop zjechał Robert Kubica. Rutynowa zmiana opon i dotankowanie przebiegło bezproblemowo i Polak powrócił na tor na czwartej pozycji wyprzedzając swojego kolegę z zespołu, Nicka Heidfelda.

Na 22 i 23 okrążeniu do boksów zjechali dwaj kierowcy McLarena. Pierwszym, który zjechał na zaplanowany pit-stop był Fernando Alonso. Okrążenie później do boksów zjechał Lewis Hamilton. Na prowadzenie wysunął się Kimi Raikkonen, który miał już przewagę ponad 15 sekund nad jadącym na drugiej pozycji Brytyjczykiem. W środku stawki nadal szalał Felipe Massa, który awansował o kolejne pozycję, aż w końcu utknął za Rubensem Barrichello (Honda). Brazylijczyk przejechał kilka okrążeń za swoim rodakiem, ale nie zdołał go wyprzedzić. Problemy z oponami dopadły Jensona Buttona. Nie trzeba było czekać długo, aż Brytyjczyk zacznie tracić pozycję. Przy pierwszej nadarzającej okazji Rubens Barrichello wyprzedził swojego kolegę z zespołu Hondy. Chwilę później ten sam manewr powtórzył Felipe Massa.

Na 29 okrążeniu do boksów zdecydował się zjechać Felipe Massa, dla którego był to jedyny postój niedzielnego popołudnia w Melbourne. Po wyjeździe na tor Brazylijczyk znalazł się już na 10 pozycji, czyli awansował o 12 pozycji. Dodatkową ciekawostką jest to, że Brazylijczyk był wstanie przejechać aż 29 okrążeń na miękkiej mieszance opon, która teoretycznie nie jest zbyt żywotna. Tutaj trzeba podkreślić kunszt prowadzenia bolidu, tak, aby oszczędzać opony, a zarazem jechać takim tempem, aby odrabiać straty poniesione po kwalifikacjach.

W pewnym sensie zawiódł zespół Renault. Co prawda Giancarlo Fisichella jechał na punktowanej pozycji, ale drugi kierowca francuskiej stajni, Heikki Kovalainen jechał po za punktowaną ósemką i nie było by to straszne, gdyby nie popełniał dość sporej ilości błędów. Jeden taki błąd kosztował go utratę pozycji na rzecz Felipe Massy. Na dojeździe do pierwszego zakrętu Fin wykręcił spina i dość szczęśliwie zdołał powrócić na tor.

Na 36 okrążeniu problemy dopadły Roberta Kubicę. Polak jadący wysokim tempem nagle zwolnił i zaczął się toczyć. Stało się jasne, że dopadły go problemy techniczne i jest to dla niego koniec wyścigu.

Drugą serię pit-stopów zapoczątkował Nick Heidfeld, który na 38 okrążeniu po raz pierwszy zjechał do boksów na swój zaplanowany pit-stop. Wymiana opon i tankowanie przebiegły bezproblemowo i Niemiec powrócił na tor na czwartej pozycji. Podczas drugiej serii pit-stopów doszło do zamiany miejsc pomiędzy Lewisem Hamiltonem, a Fernando Alonso. Jako pierwszy do boksów zjechał Hamilton. Miało to miejsce na 43 okrążeniu. Dwa okrążenia wystarczyły, aby dwukrotny mistrz świata zdołał wypracować przewagę i po drugim swoim postoju w boksach zdołał awansować na drugą pozycję.

Wydawało się, że do końca wyścigu nic większego się nie stanie, ale na dziewięć okrążeń przed końcem wyścigu doszło do groźnie wyglądającego wypadku pomiędzy Alexandrem Wurzem (Williams) a Davidem Coulthardem (Red Bull). Na dojeździe do zakrętu trzeciego Szkot chciał wejść po wewnętrznej, ale Austriak nie zostawił mu miejsca na skuteczny atak. W tym momencie doszło do kolizji między tymi dwoma kierowcami. Bolid kierowany przez Coultharda przeleciał nad maską Williamsa lądując na poboczu. O tyle była to groźna sytuacja, że tylne koło niemal zahaczyło o kask Wurza. Na szczęście kierowcy nic się nie stało, ale w wyniku uszkodzeń nie mógł on już kontynuować jazdy.

Do ostatnich metrów walkę toczyli ze sobą o piątą pozycję Giancarlo Fisichella (Renault) i Felipe Massa (Ferrari), który w drugiej części wyścigu narzucił bardzo wysokie tempo. Włoch zdołał jednak obronić swoją pozycję zdobywając w pierwszym wyścigu cztery punkty. Massa ostatecznie wyścig zakończył na szóstej pozycji z dorobkiem trzech punktów. Na siódmej pozycji dojechał Nico Rosberg (Williams), za co zdobył dwa punkty. Ostatnie punktowane miejsce padło łupem Ralfa Schumachera (Toyota).

Wyścig wygrał Kimi Raikkonen (Ferrari), obok którego na podium stanęli dwaj kierowcy McLarena – Fernando Alonso i Lewis Hamilton. Na wysokiej czwartej pozycji finiszował Nick Heidfeld (BWM Sauber), za które otrzymał pięć punktów. Gdyby nie awaria w bolidzie Roberta Kubicy punktów mogłoby być więcej. Przed nami jeszcze 16 weekendów Grand Prix i będzie ku temu jeszcze okazja.

Wyścig pokazał rozkład sił, z którego wynika, że obecnie najmocniejszym pakietem dysponuje ekipa Ferrari. Drugim zespołem jest McLaren, a trzeci najszybszy bolid w stawce ma zespół BMW Sauber. Jeżeli uda się poprawić niezawodność nowego F1.07 zespół ma spore szansę, aby walczyć w tym roku o trzecią pozycję w klasyfikacji generalnej konstruktorów. Rozczarował zespół Renault. Można stwierdzić, że dwukrotni mistrzowie świata konstruktorów są obecnie czwartym zespołem w stawce. Chyba jednak największym rozczarowaniem jest dyspozycja zespołu Hondy. Zarówno Rubens Barrichello, jak Jenson Button nie byli wstanie nawiązać walki o czołowe lokaty w Melbourne. Przygotowywany na Grand Prix Malezji nowy pakiet ma podobno rozwiązać problemy doskwierające japońskiej ekipie, ale czas pokaże, czy coś się zmieni.

Po pierwszych emocjach w tym sezonie czeka nas trzytygodniowa przerwa w oczekiwaniu na drugi wyścig sezonu, który odbędzie się na torze w Sepang w Malezji. To czas na poprawę niedociągnięć i wprowadzenie modyfikacji w celu poprawy swoich osiągów. Miejmy nadzieję, że zespół BMW Sauber dobrze wykorzysta ten czas i znajdzie powód awaryjności ich bolidu.
Źródło: Autor: Andrzej Śliwiński