Ostatni sobotni trening, który bezpośrednio poprzedza sobotnie kwalifikacje do jutrzejszego wyścigu przebiegał w dość spokojnych warunkach i czołowe zespoły potwierdziły swoje wysokie aspiracje. Ogromną niespodzianką była postawa Anthonego Davidsona (Super Aguri). Brytyjczyk ukończył sobotni trening na bardzo wysokiej czwartej pozycji tracąc zaledwie 0.4 do zwycięscy Kimiego Raikkonena z zespołu Ferrari. Raikkonen po raz pierwszy w trakcie weekendu w Australii okazał się szybszy od swojego kolegi z zespołu Felipe Massy, który ukończył trening na piątej pozycji.
Drugi czas trzeciego treningu zanotował Giancarlo Fisichella. Włoch zaprezentował się bardzo dobrze i stracił niecałe 0.4 sekundy do Raikkonena. Być może ten wynik pokazuje, że Renault jednak będzie się liczyć w walce o czołowe pozycję w tym i pozostałych wyścigach. Heikki Kovalainen musiał zadowolić się ósmą pozycją. Debiutujący w tym sezonie Fin lekko rozczarowuje. Dużo mówiło się, że Fisichella może mieć z nim problemy, a jak na razie Włoch okazuje się lepszy w bezpośredniej rywalizacji w zespole Renault.
Ponownie wysoko znalazł się Lewis Hamilton (McLaren). W trzecim treningu Brytyjczyk zdołał uzyskać trzeci czas jednego okrążenia z niewielką stratą do Fisichelli, która wyniosła zaledwie 0.013 sekundy. Hamilton od początku weekendu zgłasza wysokie aspiracje i pokazuje, że będzie się liczyć w walce o czołowe pozycję w tym sezonie, zwłaszcza, że nie popełnia dużo błędów, a jego dotychczasowe osiągnięcia tylko potwierdzają jego wysoką markę.
Fernando Alonso ukończył sobotni trening na siódmej pozycji, ale w przypadku Hiszpana nie należy bać się o jego dobry występ w dalszej części weekendy w Australii. Prawdopodobnie Alonso testował twardszą mieszankę opon, która jest wolniejsza.
Bardzo dobrze spisali się ponownie kierowcy BMW Sauber. Szósty czas porannej sesji treningowej zanotował Nick Heidfeld tracąc blisko 0.7 sekundy do Kimiego Raikkonena. Robert Kubica uplasował się na dwunastej pozycji, ale jego strata wyniosła już ponad 1.6 sekundy. Mimo wszystko można się spodziewać patrząc na rezultaty z poprzednich dwóch treningów, że w kwalifikacjach obaj kierowcy będą wstanie walczyć o czołowe pozycje startowe.
Ponownie słabo wypadli dwaj kierowcy Hondy, którzy znaleźli się po za pierwszą dziesiątką. Rubens Barrichello był wstanie wykręcić zaledwie piętnasty czas jednego okrążenia tracąc blisko 2 sekundy do zwycięscy trzeciego treningu. Jenson Button ukończył trening dopiero na siedemnastej pozycji. Różnica między dwoma kierowcami Hondy była jednak minimalna i wyniosła zaledwie 0.1 sekundę.
Nieco lepiej spisali się dwaj kierowcy Toyoty, ale ich pozycję są dalekie od zadawalających. Ralf Schumacher uplasował się dopiero na trzynastej pozycji będąc nieznacznie szybszym od Jarno Trulliego, który ukończył trening na czternastej pozycji. Różnica między tymi dwoma kierowcami wyniosła zaledwie 0.01 sekundę. Jeżeli zespół nie znajdzie środka do osiągania lepszych rezultatów, zespół może wyjechać z Melbourne bez punktów.
Mieszane nastroje mogą panować w zespole Red Bull’a. Co prawda Mark Webber zdołał uzyskać jedenasty czas jednego okrążenia, ale osiemnasta pozycja Davida Coultharda może być niepokojąca. Chociaż trzeba tutaj zaznaczyć, że Szkot w poprzednich dwóch treningach dobrze się prezentował, zatem nie można skreślać jego szans w dalszej części weekendu.
Dość dobrze wypadli kierowcy Williamsa. Alexander Wurz zamknął pierwszą dziesiątkę kierowców, a jego strata wyniosła niewiele ponad 1.2 sekundy do najlepszego czasu. Trochę gorzej spisał się Nico Rosberg, który uplasował się dopiero na szesnastej pozycji.
To już chyba nie jest niespodzianką, że ostatnie dwa miejsca w tabeli czasowej przypadły dla kierowców zespołu Spyker. Adrian Sutil zanotował dwudziesty pierwszy czas jednego okrążenia, a Christijan Albert zamknął tabele czasową. Nie należy się spodziewać znaczącej poprawy w kwalifikacjach. Być może w następnych Grand Prix zespół będzie spisywać się lepiej, bo w Australii na to się nie zanosi.