GP Chin | Wyścig | Schumacher wygrywa pierwszy raz w Chinach
Data: 01-10-2006
Michael Schumacher (Ferrari) odniósł swoje 91 zwycięstwo w karierze i objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej kierowców z taką samą ilością punktów, co dotychczasowy lider klasyfikacji Fernando Alonso (Renault), który ukończył wyścig na torze Shanghai International Circuit na drugiej pozycji.
Startujący z pole position Fernando Alonso zdołał obronić swoją pozycję i od samego początku narzucił mocne tempo jazdy uciekając swojemu partnerowi z zespołu, Giancarlo Fisichelli. Świetnie także wystartował Kimi Raikkonen, który startował z piątej pozycji, ale już po paru chwilach znalazł się na trzeciej pozycji wyprzedzając dwóch kierowców Hondy, Jensona Buttona i Rubensa Barrichello. Niestety startujący z dziewiątej pozycji Robert Kubica (BMW Sauber) wypadł z toru na pierwszym zakręcie spadając na siedemnastą pozycję.
Początek wyścigu pokazał wyraźną przewagę zespołu Renault i opon Michelin nad innymi zespołami. Zwłaszcza tempo jazdy Fernando Alonso, który bardzo szybko zdołał odjechać na kilkanaście sekund Fisichelli, który był zaciekle atakowany przez Kimiego Raikkonena. Walka pomiędzy Fisichella i Raikkonenem trwała aż do 14 okrążenia, gdy wówczas Fin skutecznie zaatakował kierowcę Renault. W tym samym czasie Michael Schumacher zdołał awansować na czwartą pozycję po tym jak poradził sobie najpierw z Rubensem Barrichello, a później z Jensonem Buttonem.
Bardzo dobrze spisywał się Robert Kubica, który po początkowych problemach i spadku na siedemnastą pozycję zaczął bardzo szybko odrabiać straty przebijając się do przodu. Nagle na 19 okrążeniu awarii uległ bolid Kimiego Raikkonena, co oznaczało wycofanie się Fina z wyścigu. W tym momencie Michael Schumacher awansował na trzecią pozycję mając przed sobą dwóch kierowców Renault. O ile dogonienie Fisichelli było jeszcze możliwe, to raczej dojście do świetnie dysponowanego Fernando Alonso graniczyło z cudem.
Na 21 okrążeniu do swoich mechaników zjechał Michael Schumacher na swój pierwszy planowany pit-stop. Dość niespodziewanie w bolidzie Niemca nie zmieniono opon, a tylko dotankowano jego bolid. Prawdopodobnie opony, na których jechał spisywały się bardzo dobrze i uznano, że nie ma sensu ich zmieniać.
Na 24 okrążeniu na swój pierwszy pit-stop zjechał Robert Kubica. Prawdopodobnie została uzgodniona decyzja pomiędzy kierowcą, a zespołem o zmianie opon na suchą nawierzchnię. Było to dość ryzykowny manewr, gdyż jeszcze spora część toru była mokra, ale można było też na tym sporo zyskać. Jednak okazało się, że decyzja była błędna. Kubica po wyjeździe z boksu z trudem mógł się utrzymać na torze, czemu mogą świadczyć dwa wypady po za tor. Okrążenie później Polak wrócił do swoich boksów po opony przejściowe. Na tym manewrze poniósł ogromne straty. Analogicznie można porównać to sytuację do Grand Prix Węgier i przedwczesnej decyzji o zmianie opon w bolidzie Scotta Speeda (Toro Rosso).
Do dość niespotykanej sytuacji doszło na stanowisku dowodzenia w boksie Renault. Tuż przed planowanymi postojami obu kierowców Renault awarii uległy monitory, a to spowodowało dużą nerwowość u Flavio Briatore – menadżera Renault. W końcu w boksach pojawił się lider wyścigu, którym był Fernando Alonso. Jego postój przebiegł bez większych problemów i Hiszpan powrócił na tor na drugiej pozycji, będąc wyprzedzonym tylko przez Giancarlo Fisichelle, który okrążenie później zjechał na swój pit-stop. Liderem ponownie został Fernando Alonso.
Po pierwszym pit-stopie Fernando Alonso miał problemy z przyczepnością, a jego duża przewaga wypracowana w początkowej fazie wyścigu zaczęła topnieć w oczach. W ciągu paru okrążeń do lidera wyścigu doskoczył Giancarlo Fisichella, a do Włocha dojechał Michael Schumacher. Widać było wyraźnie, że Hiszpan jest bardzo wolny i kwestią czasu jest kiedy zostanie wyprzedzony. Na 30 okrążeniu wyścigu udanie Alonso zaatakował Fisichella obejmując tym samym prowadzenie w wyścigu. Już na początku 31 okrążenia w pierwszym zakręcie także zaatakował Michael Schumacher i bez większych problemów zaatakował mistrza świata.
Kierowca Ferrari momentalnie udał się w pogoń za Fisichella bardzo szybko dochodząc do niego. W tym czasie mający problemy z przyczepnością Fernando Alonso zjechał do boksów na swój drugi postój, podczas którego zmieniono mu opony na rowkowane. Niestety dla Hiszpana pit-stop trwał blisko 20 sekund, ponieważ jeden z mechaników miał problem z dokręceniem prawego tylnego koła w jego bolidzie. Stało się zatem jasne, że Alonso szans na zwycięstwo już praktycznie nie ma.
Na czele walczyli ze sobą Giancarlo Fisichella i Michael Schumacher. Dość niespodziewanie to właśnie Schumacher wcześniej zameldował się u swoich mechaników na planowy pit-stop, podczas którego zostały zmienione opony w jego bolidzie na rowkowane, a także dotankowano mu paliwo. Cała procedura przebiegła bez żadnych problemów i Niemiec powrócił na tor na drugiej pozycji. Okrążenie później do boksów zjechał Giancarlo Fisichella, któremu także wymieniono opony na rowkowane i dotankowano paliwo. Po wyjeździe z boksów Fisichella nadal pozostawał liderem wyścigu, ale długo się nim nie pocieszył, ponieważ na dojeździe do pierwszego zakrętu pojechał za szeroko – głównie z powodu nie rozgrzanych opon w swoim bolidzie. Ten moment wykorzystał Michael Schumacher, który na 14 okrążeń przed końcem wyścigu objął prowadzenie w wyścigu, i zaczął odjeżdżać kierowcy Renault.
W środku stawki doszło do kolizji pomiędzy Felipe Massą (Ferrari) a Davidem Coulthardem (Red Bull). Atakowany przez Felipe Massę David Coulthard doprowadził do kolizji, w wyniku której awarii uległo zawieszenie w bolidzie Massy, co oznaczało wycofanie się z wyścigu. Jeżeli oceniać winę któregoś z kierowców, to można uznać, że była to wina Szkota.
W tym czasie w czołówce zaczął szaleć Fernando Alonso, który bardzo szybko zaczął odrabiać straty i w przeciągu kilku okrążeń doszedł do Giancarlo Fisichelli, by na 9 okrążeń przed końcem w dość łatwy sposób wyprzedzić swojego kolegę z zespołu. Na czele nadal niezagrożony pozostawał Michael Schumacher, który miał dość sporą przewagę nad Fernando Alonso.
W środku stawki doszło do pasjonującej walki pomiędzy dwoma kierowcami Hondy, Jensonem Buttonem i Rubensem Barrichello, oraz Nickiem Heidfeldem (BMW Sauber). Heidfeld, który jechał na czwartej pozycji twardo stawiał opór obu kierowcom Hondy, ale tylko do ostatniego okrążenia, a konkretnie do przedostatniego zakrętu na torze. Wtedy to skuteczny atak na Heidfelda przyparł Jenson Button awansując na czwartą pozycję. Podobnie chciał postąpić Rubens Barrichello, ale uderzył w Heidfelda. Brazylijczyk w wyniku tej kolizji uszkodził swój przedni spojler i tak przekroczył linię mety na szóstej pozycji.
Przyczyną tego zamieszania był Takuma Sato (Super Aguri), który po otrzymaniu niebieskiej flagi nie przepuścił Nicka Heidfelda, który w ten sposób nie mógł pojechać po optymalnym torze jazdy. Ostatecznie Niemiec po kolizji z Rubensem Barrichello dojechał do mety na siódmej pozycji. Heidfeld niekrył rozczarowania i zaraz po opuszczeniu bolidu pomknął do boksów Super Aguri by sobie wyjaśnić z Sato nieporozumienie. Trudno się dziwić irytacji kierowcy BMW Sauber, gdyż przez tą sytuację stracił niemal pewne czwarte miejsce.
Po swoim 91 zwycięstwie w Formule 1, Michael Schumacher po blisko dwóch latach powrócił na pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej kierowców zrównując się punktami z Fernando Alonso. Oboje egzekwo mają po 116 punktów, ale to Niemiec jest liderem bo odniósł więcej zwycięstw w trakcie obecnego sezonu. Po tym wyścigu doszło ponownie do zmiany miejsca w klasyfikacji generalnej konstruktorów. Na pierwsze miejsce powróciła ekipa Renault wyprzedzając Ferrari zaledwie o 1 punkt.
Robert Kubica po niefortunnej wymianie opon na 24 okrążeniu zakończył wyścig na 13 pozycji. Mimo wszystko można być zadowolonym z postawy polskiego kierowcy, ponieważ pokazał klasę po tym jak spadł po starcie na odległe pozycję, a później szybko awansował do czołówki. Miejmy nadzieję, że podczas przyszłotygodniowego Grand Prix Japonii na torze Suzuka całej ekipie BMW Sauber, a także Robertowi pójdzie znacznie lepiej.